Skip to main content
Cusco po raz pierwszy: czego żałuję, że nikt mi nie powiedział

Cusco po raz pierwszy: czego żałuję, że nikt mi nie powiedział

Rzeczy, których nikt nie mówi przed lądowaniem

Dotarłem do Cusco w pewien wtorek po południu — poleciałem z Limy, źle przespałem się w samolocie, zjadłem wątpliwą kanapkę z lotniskowego bufetu i wmówiłem sobie, że internet przesadza z tym całym problemem wysokości. W ciągu dwóch godzin od lądowania leżałem już na łóżku w hostelu z bólem głowy, który czułem niemal architektonicznie — nie ostry, lecz ciężki, naporowy ucisk za oczami, przy którym wpatrywanie się w sufit wydawało się właściwą czynnością.

To relacja kogoś, kto przyjeżdża tu po raz pierwszy. Nie wypolerowany plan podróży, ale szczere sprawozdanie z tego, co zrobiłem źle, co mnie zaskoczyło i co powiedziałbym znajomemu proszącemu o prawdziwe rady przed pierwszą wizytą w Cusco.

Wysokość jest pierwszą rozmową

Na 3400 metrach n.p.m. Cusco leży wyżej niż jakiekolwiek miasto w Europie Zachodniej, wyżej niż większość stacji narciarskich, wyżej niż baza na południowym podejściu pod Everest. Powietrze zawiera mniej więcej 65% tlenu dostępnego na poziomie morza. Organizm może się do tego przystosować, ale adaptacja zajmuje czas i nie jest przyjemna.

Opisany przeze mnie ból głowy trwał przez większość pierwszego popołudnia. Wieczorem byłem na tyle sprawny, by zjeść kolację, ale nie na tyle, by cieszyć się spacerem do restauracji. Drugiego dnia było lepiej. Trzeciego poczułem się znowu sobą. To typowy schemat dla większości zdrowych dorosłych — dwa dni adaptacji, potem normalne funkcjonowanie. Niektórzy przystosowują się szybciej, inni wolniej; niewielka grupa czuje się naprawdę źle i musi zejść na niższe wysokości.

Praktyczne kroki, które pomogły: piłem znacznie więcej wody niż mi się wydawało, że potrzebuję. Przyjmowałem każdą filiżankę herbaty kokainowej — łagodnej herbaty z liścia, legalnej i tradycyjnej, nie kokainy, a jej delikatny efekt zbliżony do kofeiny rzeczywiście łagodzi ból głowy. Przez pierwsze 48 godzin nie piłem alkoholu, co okazało się trudniejsze, niż myślałem — peruwiańskie restauracje entuzjastycznie serwują pisco sour, a osoba siedząca naprzeciwko przy kolacji zawsze jedno zamawia. Pierwszego dnia jadłem lekko.

Co pogorszyło sprawę: próbowałem wejść pieszo na Sacsayhuaman pierwszego dnia. Podejście z Plaza de Armas na 3400 m n.p.m. do stanowiska na 3700 m, bez adaptacji do wysokości, było głupotą. Dotarłem, ale ból głowy tego wieczoru był znacznie silniejszy, niż gdybym pozostał na równym terenie.

Przewodnik po chorobie wysokościowej dokładnie opisuje medyczną stronę zagadnienia. Ze swojego osobistego doświadczenia mogę dodać tylko tyle, że pierwszy dzień to czas na siedzenie, spokojne jedzenie i obserwowanie miasta z kawiarni, a nie na szturm na wzgórza.

Taksówka z lotniska

Lotnisko w Cusco oddalone jest o jakieś 15 minut od centrum miasta. Oficjalny postój taksówek znajduje się przed halą przylotów. Cena z lotniska do centrum jest ustalona na około 15–20 S/ za oficjalną taksówkę — tyle obowiązywało podczas mojej wizyty; nieoficjalni nagabywacze podchodzą wewnątrz i oferują mniej, by następnie żądać więcej po dotarciu na miejsce lub jechać okrężną trasą.

Bierz oficjalną taksówkę. Zapisz adres hotelu przed lądowaniem. Miej przy sobie sole — bankomaty na lotnisku pobierają wyższe prowizje niż te w centrum. Przewodnik po taksówkach i pieniądzach w Cusco zawiera aktualne informacje o prowizjach bankomatowych i kartach działających bez dopłat.

Plaza de Armas i turystyczny pas restauracyjny

Plaza de Armas jest centrum miasta i jest spektakularna — rozległe kolonialne arkady, dwa wielkie kościoły, mury inkaskie widoczne pod hiszpańskimi fasadami, góry w każdej przerwie między dachami. Jest też otoczona turystycznymi restauracjami pobierającymi podwójną cenę za identyczne dania dostępne dwie ulice dalej, serwującymi pisco sour za 28 S/, które są mniejsze od wersji za 18 S/ z baru w San Blas, i posiadającymi laminowane menu w sześciu językach z fotografiami.

Pierwszego wieczoru zjadłem w jednej z tych restauracji, bo byłem zmęczony, była tam, a nie miałem energii szukać czegoś lepszego. Jedzenie było w porządku. Stosunek jakości do ceny — nie. Potem używałem Plaza jako punktu orientacyjnego i jadałem wszędzie z wyjątkiem jej bezpośredniego otoczenia.

Praktyczny przepis jest następujący: odbij dwa bloki w stronę San Blas z dowolnego rogu Plaza i jesteś w zupełnie innym przedziale cenowym. Knajpy serwujące obiad dnia złożony z dwóch dań za 12–18 S/ skupiają się przy ulicach za katedrą i w stronę targu. Mają ręcznie pisane menu na tablicach, brak angielskich tłumaczeń i serwują uczciwe peruwiańskie jedzenie.

Boleto Turístico i co obejmuje

Większość głównych stanowisk inkaskich w Cusco — Sacsayhuaman, Qorikancha, parki archeologiczne Świętej Doliny — wymaga albo Boleto Turístico (biletu turystycznego), albo indywidualnego wstępu. Boleto Turístico to karnecik łączony kosztujący około 130–170 S/, zależnie od wybranej wersji; pełna wersja obejmuje szesnaście stanowisk przez dziesięć dni, wersje częściowe dotyczą konkretnych obwodów.

Opłacalność zakupu zależy całkowicie od tego, co planujesz odwiedzić. Jeśli spędzasz kilka dni w Świętej Dolinie i przy stanowiskach w mieście, niemal na pewno ma sens. Jeśli jesteś w Cusco tylko dwa dni przed Machu Picchu, niemal na pewno nie. Przewodnik po Boleto Turístico wyraźnie przedstawia kalkulację.

Machu Picchu nie jest objęte Boleto Turístico. Wymaga osobnego biletu kupionego z wyprzedzeniem przez oficjalny peruwiański portal rządowy. Podczas pierwszej wizyty nie wiedziałem tego i spędziłem nerwową godzinę w biurze wycieczek, gdzie tłumaczono mi, że bilety na bieżący dzień są niemożliwe w wysokim sezonie. Mieli rację.

San Blas we własnym tempie

Dzielnica San Blas — pod górę od Plaza de Armas, ulice na tyle strome, że wspinaczka sprawiała, że przez pierwsze dwa dni zatrzymywałem się dwa razy, by złapać oddech — stała się moim ulubionym miejscem w mieście już trzeciego dnia. Małe place, warsztaty, gdzie można obserwować artystów przy tkactwie andyjskim i ceramice, restauracje, które nie wyglądają, jakby zaprojektował je komitet czytający „czego oczekują turyści”, kościół z rzeźbioną drewnianą amboną, o której miejscowi słusznie mówią, że to jedno z najpiękniejszych dzieł snycerki kolonialnej w Ameryce Południowej.

Wysokość sprawia, że San Blas jest męczące do osiągnięcia pieszo z centrum przez pierwsze kilka dni. Każdego ranka zauważałem, że podejście staje się łatwiejsze — czwartego dnia wchodziłem bez zatrzymywania, co było prawdziwym osiągnięciem. Pierwszego i drugiego dnia sensownym kompromisem jest wzięcie taksówki w górę i zejście pieszo.

Co zrobiłem dobrze, nie wiedząc o tym

Zarezerwowałem zakwaterowanie w historycznym centrum, a nie przy dworcu autobusowym, więc miasto było od razu dostępne pieszo. Przybyłem dwa dni przed wizytą w Machu Picchu, co dało czas na rozpoczęcie adaptacji do wysokości. Spakowałem warstwy odzieży — temperatura w Cusco waha się dramatycznie między południowym słońcem a wieczornym chłodem, czasem o 15 stopni Celsjusza w tym samym dniu.

Półdniowa wycieczka po mieście drugiego dnia była przydatna, bo obejmowała Sacsayhuaman, Qorikancha i kluczowe ulice bez konieczności nawigowania po mapie z bólem głowy — przewodnik znający tempo spaceru wymagane na wysokości zrobił praktyczną różnicę.

Szczera wersja Cusco

Cusco ma prawdziwe problemy z branżą turystyczną: nielicencjonowani operatorzy sprzedający bilety, których nie mogą dostarczyć, naganiacze przy Plaza na tyle natarczywi, że są wyczerpujący, restauracje pobierające turystyczne ceny za turystyczne jedzenie, podczas gdy lokalne miejsca przy sąsiedniej ulicy oferują trzy razy tańsze, za to lepsze dania.

Żadne z tych zjawisk nie czyni z niego złego celu podróży. Sprawia jedynie, że nagradza te pięć minut researchu i gotowość do przejścia o jeden blok dalej niż oczywisty wybór. Miasto pod turystyczną powierzchnią jest niezwykłe — historyczne centrum z jego warstwową architekturą kolonijno-inkaską jest niepodobne do żadnego innego miasta, które odwiedziłem, a otaczające góry nadają każdemu widokowi skalę po prostu niedostępną w większości świata.

Jedź. Przyjedź dwa dni przed tym, gdy będziesz musiał coś zrobić wymagającego. Pij wodę. Przyjmuj herbatę kokainową. Idź do San Blas trzeciego dnia, gdy możesz już oddychać normalnie. Nie pożałujesz niczego z tego.