Skip to main content
Cusco z dala od utartych szlaków: miejsca, których nie znajdzie większość turystów

Cusco z dala od utartych szlaków: miejsca, których nie znajdzie większość turystów

Istnieją dwa Cusco

Pierwsze to to, które dostaje każdy: Plaza de Armas, katedra, kolejka do pociągu na Machu Picchu, restauracje przy ulicy Plateros, sklepy z tekstyliami w San Blas. Ta wersja nie jest zła — istnieje, bo jest naprawdę dobra — ale to ta wersja, którą mniej więcej dwa miliony ludzi rocznie doświadcza w mniej więcej tej samej kolejności.

Drugie Cusco wymaga nieco więcej czasu i gotowości do wchodzenia w uliczki, które nie pojawiają się na standardowym itinerarium. Znalazłam je przez przypadek przy trzeciej wizycie, gdy zrobiłam już standardowy obwód dwa razy i zaczęłam wypełniać poranki losowym spacerowaniem. To, co znalazłam, zaskoczyło mnie.

Cmentarz Almudena

Większość odwiedzających targ San Pedro jest tak skupiona na samym targu, że nigdy nie zauważa, co leży dziesięć minut pod górę: cmentarz Almudena — jedna z najbardziej klimatycznych przestrzeni Cusco, niemal całkowicie wolna od turystów.

Cmentarz zajmuje zbocze powyżej dzielnicy Belén i jest ustrukturyzowany pionowymi warstwami — w centrum stara kolonialna sekcja pogrzebowa z rzeźbionymi nagrobkami i barokowymi kaplicami; na krawędziach długie ściany niszy grobowych ułożonych sześć lub siedem wysoko, wiele udekorowanych zdjęciami, plastikowymi kwiatami i ręcznie malowanymi imionami. W niedzielne poranki rodziny przychodzą czyścić i odmalowywać nisze, paląc kadzidło i zostawiając ofiary z jedzenia. Całe miejsce to żywa nakładka rytuałów katolickich i andyjskich i jest bardziej autentycznie cusqueńskie niż cokolwiek dzieje się w pobliżu Plaza.

Wstęp jest bezpłatny, nie ma przewodników do wynajęcia ani znaków upominających o szacunek. Po prostu okazuj szacunek.

Qenqo: rzeźbiony wapień

Większość odwiedzających, którzy biorą wycieczkę po mieście, zatrzymuje się krótko przy Sacsayhuamánie i jedzie dalej, nie odwiedzając trzech mniejszych stanowisk kilka kilometrów dalej przy drodze do Pisac. Z tych trzech — Tambomachay, Puca Pucara i Qenqo — to właśnie Qenqo nagradza największą ilość poświęconego mu czasu.

Qenqo to naturalny wapień, który Inkowie wyrzeźbili w stanowisko ceremonialne: kanały wykute w skale na płynne ofiary (prawdopodobnie krew i chicha), jaskiniowa komnata pod głównym wychodem z wyrzeźbionym ołtarzem, nisze na idole oraz wyrzeźbiony zarys pumy, który ujawnia się tylko wtedy, gdy wiesz, gdzie szukać. Interpretacje są przedmiotem sporów — kanały mogły służyć wodzie, krwi lub chicha — i ta niepewność jest częścią tego, co sprawia, że jest tak interesujące.

Jedź w tygodniowy poranek w niskim sezonie i możesz mieć dwadzieścia minut sam na sam z miejscem. To samo stanowisko w sobotnie popołudnie w lipcu będzie miało trzy grupy wycieczkowe przyjeżdżające jednocześnie.

Dzielnica San Blas nocą

San Blas jest na standardowej mapie turystycznej, ale wersja, która się na niej pojawia, jest dzienna: warsztaty, galerie, słynna drewniana ambona w kaplicy. Nocna wersja jest inna.

Wieczorami — zwłaszcza od czwartku do soboty — dzielnica staje się jednym z najbardziej zrelaksowanych miejsc do jedzenia i picia w mieście. Skupisko małych restauracji przy Carmen Bajo i odchodzących od niej uliczkach działa bez wywieszonych na zewnątrz menu i bez angielskojęzycznych szyldów. Jedzenie jest andyjskie zamiast turystyczno-peruwiańskiego: estofado, timpo, puchero, zupy z chuño (liofilizowany ziemniak). Ceny to około 12–18 PEN za danie główne.

Miałam jeden z najlepszych posiłków całej wyprawy — miskę chairo (gęsta zupa andyjska z chuño, wołowiną, warzywami i prażoną pszenicą) — w sali mieszczącej może dwanaście osób, z telewizorem w rogu pokazującym peruwiańską piłkę nożną. Nikt w tej sali nie był turystą oprócz mnie.

Południowa dolina: Tipón i Pikillacta

Większość jednodniowych wycieczek do Świętej Doliny jedzie na północny zachód od Cusco w kierunku Pisac i Ollantaytambo. Bardzo niewielu jedzie na południe, gdzie południowa dolina kryje dwa stanowiska, które na różne sposoby są bardziej interesujące niż cokolwiek na standardowej trasie.

Tipón to inkański kompleks rolniczy i hydrauliczny około 24 kilometrów od Cusco. Tarasy są skomplikowane i dobrze zachowane, ale powodem, żeby tu pojechać, jest woda: kanały i fontanny zaprojektowane tak, by prowadzić wodę ze źródła na szczycie stanowiska przez tarasy w ciągłym widocznym przepływie. Inżynieria hydrauliczna jest na tyle precyzyjna, że woda płynie tu do dziś. Byłam tam przez dziewięćdziesiąt minut i widziałam trzech innych odwiedzających.

Pikillacta, kilka kilometrów dalej, jest pre-inkańskie: miasto Wari z VIII–IX wieku, jedno z niewielu ważnych stanowisk pre-inkańskich w regionie Cusco. Jest częściowo nieskopane i częściowo nierestauro­wane — murowane składy z jasnego kamienia, które czuć się naprawdę odlegle, a nie oprawione w ramy dla turystów.

Najłatwiej dotrzeć do obu stanowisk taksówką z Cusco na pół dnia, co kosztuje około 80–100 PEN w obie strony.

Chinchero w dzień bez targu

Chinchero jest na standardowej trasie wycieczki do Świętej Doliny i w dniach targu jest zasłużenie popularne: targ jest autentyczny (tekstylia, warzywa, lokalne towary), inkańskie tarasy nad wsią są dramatyczne, a kościół kolonialny zbudowany na szczycie inkańskiego pałacu ma freski warte zobaczenia.

Czego mniej odwiedzających wie, to że Chinchero w dzień bez targu to zupełnie inne doświadczenie. Tkackie spółdzielnie demonstrujące andyjskie techniki tekstylne działają przez cały tydzień i bez tłumu autokarów wycieczkowych możesz spędzić godzinę z tkaczem, który pokaże ci cały proces — od surowej wełny alpaki przez naturalne farbowanie roślinami i owadami i koszenilą — bez pośpiechu. Przewodnik o tkactwie w Chinchero szczegółowo wyjaśnia, co zobaczysz.

Spółdzielnie nie pobierają wstępu i nie wymagają kupna czegokolwiek, choć tekstylia są piękne i uczciwie wycenione. Kupiłam mały naturalnie farbowany kilim podczas drugiej wizyty i wisi na mojej ścianie do dziś.

Spacer z Sacsayhuamánu do Q’enqo grzbietem

To nie jest szlak, który pojawia się w żadnym przewodniku, z jakim się spotkałam. Jest to jednak spacer, który robiłam dwa razy i który oferuje najlepsze widoki z góry na Cusco przy niemal zerowej obecności innych ludzi.

Po wizycie w Sacsayhuamánie, zamiast wracać do miasta, idź na wschód grzbietem powyżej stanowiska w kierunku inkańskich obszarów ceremonialnych. Ścieżka jest nieformalna — bardziej bydlęca trasa niż szlak turystyczny — ale wystarczająco wyraźna. W ciągu trzydziestu minut docierasz do płaskowyżu powyżej Qenqo i możesz zejść do stanowiska od góry, co daje ci perspektywę na wyrzeźbiony wapień, której nie możesz uzyskać z głównego wejścia.

Przewidź trzy godziny na pełną pętlę, noś dobre buty i weź wodę. Przewodnik o stanowiskach archeologicznych Cusco ma pełną mapę otaczającego terenu.

Prawdziwa lekcja

Cusco nagradza powolność. Miasto, które ujawnia się komuś, kto spędza dziesięć dni i chodzi bez celu, jest naprawdę inne od miasta widzianego w trzech pośpiesznych dniach między lotniskiem a Machu Picchu. Słynne obiekty są warte odwiedzenia. Ale druga warstwa — ta, którą odkrywasz idąc ulicą, której jeszcze nie próbowałaś — to ta, która zostaje z tobą.