Skip to main content
Palccoyo — cicha tęczowa góra, obok której większość ludzi przechodzi obojętnie

Palccoyo — cicha tęczowa góra, obok której większość ludzi przechodzi obojętnie

Dlaczego wybrałem tę, o której nikt nie mówił

Kiedy powiedziałem ludziom w moim pensjonacie, że jadę do Palccoyo zamiast na Vinicunca, dwoje z trójki nigdy o niej nie słyszało. Trzecia osoba kojarzyła ją mgliście — „to nie jest ta łatwiejsza?” — z lekką pobłażliwością, jaką słowo „łatwiejsza” czasem niesie w rozmowach trekkingowych.

Tak, jest łatwiejsza. Jest też, moim zdaniem, lepsza — a przynajmniej równie piękna przy znaczących praktycznych zaletach. Pozwól, że przedstawię to uczciwie.

Palccoyo leży około 120 km na południowy wschód od Cusco, około 20 km dalej od miasta niż Vinicunca. Dojazd zajmuje mniej więcej trzy godziny. Punkt startowy trasy znajduje się na około 4 900 m n.p.m. — już wyżej niż jakikolwiek punkt szlaku Inca Trail — a spacer do trzech kolorowych grzbietów, które nadają mu charakteru, to trasa 3–4 km w obie strony z przewyższeniem około 200 m. Szczyt na końcu szlaku Palccoyo osiąga około 5 100 m.

Punkt startowy Vinicunca dla porównania leży na około 4 700 m, a szczyt na 5 200 m — czyli 450 m wzniosu na trasie około 7 km w obie strony. Obie góry są wysokie. Palccoyo nie jest łagodną przechadzką. Ale różnica w przewyższeniu i długości trasy jest naprawdę znacząca, szczególnie dla odwiedzających, którzy wciąż się aklimatyzują.

Jak naprawdę wygląda Palccoyo

Kolory w Palccoyo różnią się od tego, co sugerują instagramowe zdjęcia Vinicunca. Vinicunca słynie ze swojego prążkowanego stożka — jednego dramatycznego szczytu z poziomymi pasmami czerwieni, żółci, zieleni, fioletu i pomarańczy wyglądającymi niemal zbyt żywo, by być naturalną geologią. Fotografuje się jak geologiczna ilustracja.

Palccoyo ma trzy grzbiety — trzy oddzielne szczyty, każdy inaczej zabarwiony — rozciągające się na szerszym krajobrazie. Efekt jest bardziej panoramiczny i mniej skoncentrowany niż na Vinicunca. Kolory są w niektórych miejscach subtelniejsze (bardziej stonowane ochry i ziemiste fiolety), a w innych równie żywe (fragment czystej czerwieni cynobru, który fotografowałem z każdego możliwego kąta). Krajobraz wokół grzbietów obejmuje tereny podmokłe (bofedales) z trawą ichu, wikunie pasące się w bliskiej odległości i las skalny — pole zwietrzałych skał, które urozmaica spacer wzdłuż grzbietu.

Przez trzy godziny mojej wizyty spotkałem około 30 osób. Operator turystyczny, z którym rozmawiałem przy punkcie startowym, powiedział, że Vinicunca w tym samym dniu miała prawdopodobnie 800–1 000 odwiedzających. Był grudzień, czyli poza sezonem — w lipcu porównanie byłoby jeszcze bardziej wymowne.

Rzeczywistość wysokogórska

Zarówno Palccoyo, jak i Vinicunca leżą powyżej 5 000 m n.p.m. Nie ma wersji tego doświadczenia, która byłaby niewymagająca na takiej wysokości, a każdy, kto mówi ci inaczej, jest albo bardzo sprawny, albo bardzo zaaklimatyzowany, albo nie mówi ci prawdy.

Na 5 000 m, przy normalnej aklimatyzacji (trzy dni wcześniej spędzone w Cusco), poruszałem się powoli i zatrzymywałem co 15–20 minut, żeby zaczerpnąć oddechu. Nie walczyłem — bez bólu głowy, bez nudności — ale byłem świadomy każdego kroku w sposób, który nie zdarza mi się na poziomie morza. Tętno miałem podwyższone od chwili wysiadania z pojazdu. Powietrze jest rzadkie, UV intensywne nawet w grudniowych chmurach, a zimno przy grzbiecie przychodziło ostro i nagle.

Przewodnik po aklimatyzacji na Tęczowej Górze warto przeczytać przed każdą z tych wycieczek. Kluczowe punkty: nie jedź pierwszego ani drugiego dnia w Cusco, pij dużo wody, idź powoli i naprawdę to rób (nie „będę szedł powoli”, ale faktyczne zatrzymywanie się, oddychanie, czekanie) i nie daj się wciągnąć w tempo osób wokół ciebie, które wyglądają na sprawniejsze.

Przewaga Palccoyo pod względem wysokości polega na tym, że krótszy spacer z mniejszym przewyższeniem oznacza mniej czasu spędzonego na maksymalnej wysokości. Jeśli wysokość dawała ci się we znaki podczas pobytu w Cusco, Palccoyo to bezpieczniejszy wybór. Jeśli czułeś się dobrze i chcesz konkretnie doświadczenia z Vinicunca, to rozsądna kalkulacja.

Zarezerwuj całodniową wycieczkę do Palccoyo z Cusco — transport i przewodnik są wliczone w cenę, co ma tu znaczenie, bo teren wymaga lokalnej znajomości, a stosunek przewodników do turystów na Palccoyo jest znacznie lepszy niż na zatłoczonych wycieczkach na Vinicunca.

Wikunie z bliska

Wikunie były jednym z najlepszych elementów Palccoyo i zasługują na wzmiankę. Na Vinicunca też są wikunie, ale gęstość odwiedzających popycha zwierzęta z dala od szlaku. W Palccoyo, z trzydziestoma osobami rozłożonymi na rozległym krajobrazie, wikunie pasły się 10–15 metrów od ścieżki bez szczególnego niepokoju.

Wikunie to dzikie przodkinie alpaki — małe, cynamonowe, z białymi spodem i ogromnymi bursztynowymi oczami. Są chronione peruwiańskim prawem (ich wełna, wełna z wikuni, należy do najdroższych naturalnych włókien na świecie, a populacje zostały poważnie przetrzebione w XX wieku przed wprowadzeniem programów ochrony i odbudowy). Widok ich na 5 000 m, pasących się na trawie ichu w wietrze, to spotkanie przynależące do tego konkretnego krajobrazu i do nigdzie indziej.

Las skalny

Las skalny (bosque de piedras) to pole zwietrzałych skał między drugim a trzecim kolorowym grzbietem — wyerodowane w formy naprawdę dziwne, średnio około 2 metrów wysokości, tworzące naturalny labirynt. Nie pojawia się w większości opisów Palccoyo, prawdopodobnie dlatego, że wymaga przejścia małą pętlą z głównej trasy grzbietowej.

Połączenie kolorowych grzbietów, lasu skalnego i podmokłych bofedales sprawia, że krajobraz Palccoyo jest bardziej urozmaicony niż cel jednopunktowy. Przy porównywalnym nakładzie czasu co na Vinicunca widzisz trzy różne typy terenu zamiast jednego.

Uczciwe porównanie

Przewodnik Vinicunca vs Palccoyo przedstawia pełne argumenty z większą precyzją. Moja uproszczona wersja: jeśli chcesz ikonicznego zdjęcia z jednego szczytu i tłumy ci nie przeszkadzają, Vinicunca jest właściwym wyborem. Jeśli chcesz lepszej jakości, spokojniejszego, bardziej urozmaiconego doświadczenia z pewną przewagą fizyczną na wysokości, Palccoyo jest lepsza.

Fakt, że Palccoyo kosztuje mniej (operatorzy pobierają mniej więcej S/60–70 za Palccoyo vs S/90–100 za Vinicunca), wymaga mniejszego wysiłku i pokazuje większą różnorodność krajobrazu, sprawia, że jest, moim szczerym zdaniem, lepszym domyślnym wyborem dla większości odwiedzających. Pełny przewodnik po Palccoyo ma wszystko, czego potrzebujesz do zaplanowania wizyty.

Co bym sugerował: jeśli masz czas tylko na jedną kolorową górę i jesteś normalnie sprawny i spędziłeś trzy dni na porządnej aklimatyzacji w Cusco, jedź na Vinicunca po klasyczne doświadczenie. Jeśli masz jakiekolwiek obawy co do wysokości, masz mało czasu lub po prostu chcesz mniej ludzi wokół siebie, jedź do Palccoyo i nie czuj, że wybrałeś nagrodę pocieszenia. Nie wybrałeś.