Cusco w porze suchej — fotopamiętnik i uczciwy raport o warunkach
Październik: ostatnie tygodnie pory suchej
Dotarłam do Cusco 1 października. W tym momencie szczyt sezonu — szczyt lipcowo-sierpniowy, Inti Raymi w czerwcu, miesiące kiedy Machu Picchu pracuje przy absolutnej maksymalnej pojemności — był już zdecydowanie za nami. Pozostał ogon pory suchej: niebo wciąż przeważnie czyste, dni wciąż jasne, ale jakość światła zmieniała się wraz z przesuwaniem się sezonu w stronę pierwszych deszczów.
Chcę być precyzyjna co do tego, co oznacza „pora sucha” pod koniec października, bo dużo relacji podróżniczych sugeruje binarność — albo pora sucha (idealna) albo pora deszczowa (trudna) — gdy tymczasem rzeczywistość to gradient. Październik w Cusco jest wciąż głównie pogodny, ale nie jednostajnie. Przez dziewięć dni miałam sześć w pełni klarownych dni, dwa dni ze znacznym zachmurzeniem popołudniowym (bez deszczu) i jedno popołudnie, kiedy porządnie padało przez około 40 minut. To dobry miesiąc. Tyle że to nie sierpień.
Światło w październiku
Uczciwie mówiąc, październikowe światło w Andach może być fotograficznie ciekawsze niż lipcowe, mimo że lipiec jest jaśniejszy. Powód: w szczycie pory suchej powietrze jest całkowicie wolne od pyłu i światło jest płaskie i lśniące. Piękne na żywo, czasami trudne do fotografowania bez rozmywania ciepłych tonów kamienia i ziemi. W październiku jest właśnie tyle atmosferycznej mgiełki — nie chmury, ale zbliżająca się wilgoć okresu przejściowego — żeby dodać tekstury popołudniowemu niebu i jakości złotej godzinie.
Późnopopołudniowe światło na historycznym centrum Cusco na początku października było niezwykłe: terakotowe linie dachów, mury inkańskie dolnego miasta, fasady kościołów barokowych — wszystko łapiące ciepłą złoto-pomarańczową barwę, której nie dorównują zdjęcia robione w środku lata.
Warunki w Świętej Dolinie w październiku
Święta Dolina o tej porze roku leży w punkcie optymalnym: deszczowa zieleń jeszcze nie nadeszła, ale tarasy rolnicze w dnie doliny są przygotowywane do sadzenia i aktywność ta nadaje krajobrazowi życie w inny sposób niż bujny wzrost deszczowych miesięcy. Tarasowe zbocza nad Ollantaytambo były złoto-brązowe, góry ośnieżone na wysokich szczytach, rzeka Urubamba płynąca spokojnie (nie wysoki, brązowy nurt z lutego, ale też nie letnie minimum).
Tłumy przy Ollantaytambo były wyraźnie mniejsze niż w lipcu — stanowisko było ruchliwe, ale możliwe do ogarnięcia, z czasem oczekiwania może pięciu minut przy głównej świątyni słońca. Byłam w Ollantaytambo w sierpniu i różnica była znacząca. W sierpniu stanowisko przesuwa się kolejką. W październiku możesz stanąć, gdzie chcesz, i zostać tak długo, jak chcesz.
Niedzielny targ w Pisac (akurat byłam tam w niedzielę) wciąż przyciągał znaczną liczbę odwiedzających, ale październikowe wolumeny są zarządzalne. Ruiny Pisac nad targiem były niemal puste — spędziłam tam dwie godziny i spotkałam może 20 innych osób, co jest rzadkością dla miejsca tej klasy.
Tęczowa Góra w październiku
Wycieczkę do Vinicunca zrobiłam czwartego dnia. Początek października jest uważany za dobry do bardzo dobrego dla Tęczowej Góry: kolory nie są zakryte śniegiem pory deszczowej (pokrywa śnieżna na szczycie może całkowicie ukryć mineralne pasy w lutym), poranki są zazwyczaj czyste, a tłumy są znacznie mniejsze niż w sierpniu.
Byłam na szczycie o 9:45. Kolory były żywe — geologiczne pasmo czerwieni, żółci i zieleni na stożku góry było dokładnie takie, jak sugerują zdjęcia. Niebo było czystym błękitem. Na szczycie i w jego bezpośrednim otoczeniu było może 150 osób, w porównaniu do 800–1000, które podobno przyciąga lipiec.
Zarezerwuj jednodniową wycieczkę na Tęczową Górę z Cusco — wycieczki kursują przez cały rok, a październik jest generalnie uważany za jeden z bardziej niezawodnych miesięcy pod względem warunków i jeden z miesięcy z niższymi tłumami w porze suchej.
Zejście było wolniejsze — moje kolana, jak zwykle na wysokości, bardziej narzekały w dół niż w górę — i wróciłam do punktu startowego przed południem. Powrót do Cusco zajmuje około dwóch godzin. Byłam w Cusco na obiad.
Miasto w październiku
Plaza de Armas czuła się bardziej jak miasto, a mniej jak park rozrywki. To nie jest krytyka miejsca — zawsze było tyle samo pracującym peruwiańskim placem miejskim, co celem turystycznym — ale w szczycie sezonu gęstość odwiedzających przesuwa równowagę. W październiku plac należał w równych częściach do Cusqueñosów, którzy go używają: dzieci przebiegające przez niego, lokalne rodziny jedzące na schodach fontanny, pary siedzące w ogrodach.
Restauracje, do których nie mogłam się dostać w lipcu — lepsze przy Hatunrumiyoc i w San Blas — miały wolne stoliki przy rezerwacji tego samego lub następnego dnia. Ceny w średniej klasy i wyżej wyraźnie zmalały (10–20% poniżej cen szczytowych, które widziałam). Nocleg był podobnie bardziej dostępny i w rozsądniejszej cenie.
Obiekty Boleto Turístico wokół miasta — Sacsayhuamán, Qenqo, Tambomachay — były dostępne i niespieszne. Sacsayhuamán w świetle późnego popołudnia, z Cusco rozpostartym poniżej i górami na wschodzie łapiącymi ostatnie słońce, był jednym z najlepszych zdjęć wyjazdu.
Atmosfera przejścia
W październiku w Cusco jest coś atmosferycznego, co trudno ująć w liczby. Miasto wie, że ruchliwy sezon dobiegł końca. Operatorzy wycieczek rezerwują z wyprzedzeniem na następny sezon, hotele są spokojniejsze, ulice mają inny rytm. To nie jest ani skarga, ani ostrzeżenie — opis czegoś, co naprawdę doceniałam. Przewodnik o najlepszym czasie na wizytę w Cusco opisuje wrzesień i październik jako ukryte klejnoty sezonu pośredniego i z tego, co doświadczyłam, jest to trafne.
Ostatniego wieczoru, siedząc na tarasie w San Blas z pisco sour, obserwując jak niebo nad Andami zmienia się z niebieskiego na fioletowe, a potem na głęboki indygo, pomyślałam, że to może być mój ulubiony czas tutaj. Nie czystość lipca, nie zieleń stycznia, lecz ta specyficzna jakość kończącego się sezonu — ostatnie jasne tygodnie przed deszczem.
Przewodnik o porze suchej omawia warunki przez cały okres maj–wrzesień bardziej systematycznie. Co do samego października: jedź. Światło jest dobre, tłumy małe, a miasto daje ci z siebie więcej.